Marta Listkowska

Idź i bądź szczęśliwa

Jezus znalazł mnie w kącie uczelnianej auli.

Dostałam zaproszenie podpisane Jego imieniem. To było zaproszenie na uczelniane rekolekcje. Nie… nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Cisnęłam je do szuflady i o nim zapomniałam. Ale tego dnia w którym odbywały się rekolekcje nogi same poniosły mnie pod drzwi auli. Pamiętam, że bałam się tam wejść. Mam wrażenie, że ktoś mnie tam wprowadził. Zajęłam miejsce i usłyszałam zachętę do pójścia do spowiedzi, u której bardzo dawno nie byłam i którą traktowałam jako obowiązek. Czułam, że to właśnie do mnie Ksiądz mówi: „Choćby Twoje grzechy były jak szkarłat nad śnieg wybieleją”. Rekolekcje były adwentowe, a na dworze było mnóstwo śniegu… Wtedy to porównanie było dla mnie bardzo mocne. Uwierzyłam w te słowa. Rozejrzałam się i w samym rogu zobaczyłam wolnego księdza. Poszłam się wyspowiadać. Na koniec ksiądz podał mi ręce żeby pomóc mi wstać i powiedział „Idź i bądź szczęśliwa”.

Te słowa bardzo mnie poruszyły. Bo ja naprawdę nie byłam szczęśliwa. Byłam zamknięta w sobie, czułam nie kochana, odrzucona i gorsza. Bałam się ludzi. Nie lubiłam siebie. Tym wszystkim odczuciom towarzyszyło jeszcze jedno. Tęsknota. Zawsze czułam, że czegoś mi brakuje.

I właśnie te rekolekcje uświadomiły mi, że moje serce tęskni za Bogiem.

Zaprosiłam wtedy Jezusa do mojego życia. Zaczęłam się modlić, chodzić na Msze Święte,  rozmawiać z Bogiem.

Doświadczyłam wtedy Jego wielkiej miłości do mnie. Tego, że chce mnie właśnie taką jaką jestem, bo właśnie taką mnie stworzył… Taką mnie zaplanował… Taką kocha… Pan Bóg zaczął zabierać mój lęk przed odrzuceniem. Odzyskałam spokój.

Dziś widzę Boga jako swojego Ojca, który kocha mnie tak bardzo, że wysłał swego Syna na śmierć, abym ja mogła żyć. I zrobił to mimo tego, że nie zawsze przy Nim trwałam, mimo tego, że grzeszę, że upadam, pomimo moich słabości… Dziś zdarza mi się nie zgadzać na plan, jaki Bóg dla mnie ma. Ale wiem, że przez każdą trudność Bóg woła mnie do siebie jeszcze bliżej.

Nie tylko Ksiądz w czasie spowiedzi podźwignął mnie z kolan. To Bóg podźwignął mnie z moich grzechów, dał mi łaskę by z nimi walczyć. Dał mi życie z w którym wreszcie mogę powiedzieć: jestem szczęśliwa!

Jeśli Twoje serce też dziś za czymś bardzo tęskni, pamiętaj Bóg chcę odpowiedzieć na tę tęsknotę, bo to tęsknota właśnie za Nim. Od Ciebie zależy czy mu na to pozwolisz.

— Read more —
Contact me Learn more about Jesus

Similar stories