Aleksandra Machniak

Lublin, Poland

Żyję niechcący ?

Dziwnie jest żyć z wewnętrznym przekonaniem, że jestem niczyja, że niby mam rodzinę i otaczam się wspaniałymi ludźmi, więc tak naprawdę wszystko jest w porządku, a jednak… coś nie gra. Wewnątrz poczucie strachu o przyszłość i poczucie braku bezpieczeństwa pomimo silnej osobowości, charakteru i niezależności. Od dziecka jestem w Ruchu Światło – Życie, tzw. Oazie, ruchu katolickim, dzięki któremu zwróciłam się do Boga, a On powoli wyprowadzał moje serce z ciemności. O co chodziło? Już mówię. 🙂

Moje życie wcześniej nie należało do łatwych. W wieku 11 lat umarła mi mama, ojca nigdy w zasadzie nie widziałam na oczy. Wychowali mnie oraz moją młodszą siostrę dziadkowie, którzy byli moją rodziną zastępczą. Mam też 3 młodszych braci, z którymi już w dzieciństwie byliśmy rozdzieleni. Kiedy stałam u progu dorosłości, przyszedł czas dziwnych pytań i chęci zrozumienia, kim naprawdę jestem i czy moje istnienie to nie jakiś przypadek i pomyłka. Czułam się jakby wyrwana z rzeczywistości. Zaczęłam drążyć – pytać rodzinę o moje początki itd. Dowiedziałam się, że mój ojciec chciał dokonać mojej aborcji, a kiedy mama i dziadkowie nie wyrazili zgody, chciał mnie sprzedać za granicę w ramach nielegalnego przemytu dziećmi. To mi nie pomogło. Byłam uśmiechnięta i pogodna na zewnątrz, jednak w środku czułam się po prostu... biedna. Było mi zwyczajnie przykro, tylko nie chciałam się przed sobą do tego przyznać, przecież jestem taka silna, to poradzę sobie i z tym.

Po tych wiadomościach w dość szybkim czasie przyszedł mi na pomoc Bóg, kiedy na jednym z wyjazdów mojej wspólnoty podczas czuwania uzdrowił mnie wewnętrznie tłumacząc, że nie jestem żadną pomyłką, tylko zaplanowaną już u zarania dziejów ukochaną córeczką, którą powołał do istnienia i obdarzył swoją nigdy niekończącą się miłością i opieką. Skąd to wiem i jak mi to powiedział? Nie wiem, na adoracji cały czas tylko płakałam. Być może cały mój żal, złość, niepewność wylały się ze mnie właśnie  w tych łzach i oczyściły mnie wewnętrznie.

Od tamtej pory cały czas towarzyszy mi to poczucie, a nawet pewność, że jestem chciana, kochana i obdarzona czułą opieką, bo mam Potężnego Ojca w Niebie, który nie pozwoli, aby stała mi się jakaś krzywda. Niezależnie od wszystkiego. Pan nigdy nie daje nam tego, czego udźwignąć nie możemy. Teraz to wiem. Dzisiaj widzę trochę jaśniej. W końcu zaufałam Bogu i oddałam się Jego prowadzeniu. Nie boję się już o przyszłość, bo wiem, że On się o nią zatroszczy. Niczego nie muszę się lękać, Pan jest ze mną. Teraz wszystkie moje ulubione wersety z Pisma Świętego mają sens. 🙂

,,I choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną".Ps 23, 4

               
— Read more —
Contact me Learn more about Jesus

Similar stories